j. niemiecki -tlumaczenia
Ksztaltki
sklep internetowy tworzenie
study in australia
biuro tlumaczen
po kawałku. Tu Ameryka i Palestyna, ówdzie Armenia i Gruzja, a tam Angola. I czytaliśmy te książki, też jak osobno obramowane obrazy: tam się biją i mordują, gdzie indziej budują nowe, ówdzie ktoś kogoś obalił. "Wojna futbolowa" pozwoliła mi dostrzec, że świat Kapuścińskiego, cały świat rządzi się wedle jednej, totalnej reguły. Z reguły tej wynika, że granica pomiędzy zabijaniem a tworzeniem, niszczeniem a budowaniem jest mniej oczywista, niż mniemamy. Gdzie trzeba nowej idei,
aparat władzy w cesarskiej Etiopii, ujrzymy Hajle Sellasjego nie jako małego despotę krzątającego się wokół pałacu, lecz przemyślnego i wyrafinowanego dyktatora, który potrafił stworzyć dla swych celów znakomicie działający mechanizm. I książka Kapuścińskiego o tym mechanizmie mówi, ujawnia go, demaskuje, zdziera osłonę milczenia nie z cesarza, który już nie żyje i nikomu już nie zaszkodzi, lecz z systemu, który wcale wraz z nim nie odszedł. System ten, jeśli nie
tego świata, jakby zabrakło mu odwagi, jakby sam nie wiedział, jaki świat jest lepszy. Ten - co na naszych oczach się staje, czy ten - co bezpowrotnie odchodzi. Zanim Kapuściński nie napisał "Wojny futbolowej", trudno było nawet ten świat zobaczyć. W reportażu o Angoli widziało się jeszcze sam mechanizm, bezbłędny, precyzyjny. Teraz widzi się już całość. Ta książka o abisyńskim satrapie wykracza bowiem daleko poza Etiopię i jest kolejną z cząstek, z których autor układa pracowicie swój
ograniczeń. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu, pl. Oglądałem w sobotę w ??aźni Nowej i się mnie bardzo podobało. Jeszcze nie oglądałam, ale fragment, k. Gratuluję pięknego soczystego polskiego języka. Kawał sztuki, jak na pierwszy żut oka. Ale chyba się na to dzisiaj wybiorę. …trochę mi za daleko do teatru “W” ale widzę sztuka Naszych Czasów i dobrze - a komentarze ? Dno jakieś ! Ludzie czy wy cokolwiek rozumiecie z tego co Autor do Was mówi? A mówi wielopoziomowo - chyba nie dorośliście
po wyludnionym mieście albo siedzieć przed telewizorem i oglądać publiczną egzekucję. Często jednak, przywaleni frazesami jak pewien urzędnik ministerstwa, nic z tego nie rozumieją, bo ten rozpadający się świat nie przystaje do ich wystylizowanych okólników. Afryka, gdzie spędził Kapuściński kilka lat życia, nauczyła go wyrozumiałości i skromności. Nic nie jest oczywiste, nic nie jest pewne i nic nie jest raz na zawsze ustalone. Kiedy czyta się "Wojnę futbolową" widać, że wedle
tej zasady dzieje się tak wszędzie, dokąd Kapuściński pojedzie. I nie jest to przypadek, że ten świat jest po trosze taki, jaki stworzył kilkaset lat temu wielki Timur. Skłonni jesteśmy wszędzie wypatrywać ruchu do przodu, ruchu postępującego, postępowego. Kapuściński dostrzega kataklizm, zagładę, bezsens, a tam, gdzie nikogo nie stać już na wyrozumowane przeżycie bezsensu - żałosną ironię. I autor "Buszu po polsku" ani jednym zdaniem nie mówi, czy jest to dobrze, czy źle. Nie ocenia
tamtejszych stosunków, tamtejszych mechanizmów władzy i korupcji, i z tak wspaniałym zrozumieniem egzotycznej duszy, że nieraz w omdlałym ze strachu Latynosie odnajdywałem własną, zalęknioną twarz. Narastał wtedy we mnie żal, iż o naszej zgrzebnej codzienności nie przeczytam niczego, co byłoby równie frapujące. Co byłoby napisane tym przezroczystym językiem, gdzie nie dostrzega się pojedynczych słów i zdań, ale widzi się dopiero całe sceny. Całe obrazy z życia, z wpisanymi