tanie serwery
Lanzarote
kasyno
angielski Gdynia
guard internet
powiedzieć więcej i "odważniej" niż w wysokonakładowej gazecie. Zapewne dlatego drugie wydanie "Buszu po polsku" mogło się ukazać dopiero w 1975 roku, czyli dwanaście lat po pierwszym, kiedy świat opisany przez Kapuścińskiego odszedł w zapomnienie. Jednocześnie reporterzy czuli się, mimo wszystko, pisarzami "drugiego" i "gorszego" gatunku. Nawet Wańkowicz daje temu wyraz w "Karafce la Fontaine'a", a przecież - jak mało który z pisarzy faktu
Egonem Erwinem Kischem). "Szachinszach" oraz następne książki Kapuścińskiego były już przekładane i wydawane na świecie niemal natychmiast po tym, jak ukazały się w kraju. Dzisiaj wydawcy za granicą sięgają nawet po tak, zdawałoby się mało atrakcyjne dla tamtejszych czytelników książki, jak "Busz po polsku". Zagraniczne wydania to dzisiaj sporych rozmiarów biblioteczka i przekłady na ponad dwadzieścia języków. Między innymi angielski, francuski, hiszpański, portugalski,
raz kolejny (trzeci, czwarty), czytałem je z równie nie słabnącym zainteresowaniem jak przed laty. One się nie zestarzały, wciągają i jest w tym jakaś magia, którą trudno wytłumaczyć, stosując miary właściwe krytyce literackiej. Ilekroć czytałem nową książkę Kapuścińskiego, tylekroć miałem mu za złe, że pisze jedynie o tym, co dzieje się daleko od nas. Po debiutanckim "Buszu po polsku" jego następne reportaże donosiły już o dalekich zagranicach. A robiły to ze znakomitym wyczuciem
wewnętrzne. Dziwna to metoda pisania reportażu, gdy reporter stara się, by ta stylizacja była widoczna, wyłaziła na wierzch. By nikt nie miał wątpliwości, że relacje świadków są tylko szczątkowym i pomocniczym surowcem do snucia własnych, autorskich wizji. Losy cesarskich dworaków po obaleniu monarchii też zasługują na uwagę, choć Kapuściński zbywa je jednym zdaniem - ci ludzie muszą ukrywać się przed nową władzą. Ale dlaczego? Co złego zrobili? Jaką krzywdę wyrządził komuś lokaj trzecich
po kawałku. Tu Ameryka i Palestyna, ówdzie Armenia i Gruzja, a tam Angola. I czytaliśmy te książki, też jak osobno obramowane obrazy: tam się biją i mordują, gdzie indziej budują nowe, ówdzie ktoś kogoś obalił. "Wojna futbolowa" pozwoliła mi dostrzec, że świat Kapuścińskiego, cały świat rządzi się wedle jednej, totalnej reguły. Z reguły tej wynika, że granica pomiędzy zabijaniem a tworzeniem, niszczeniem a budowaniem jest mniej oczywista, niż mniemamy. Gdzie trzeba nowej idei,
- nie mógł narzekać na brak popularności czy zainteresowania ze strony krytyki. Sam Kapuściński nie miał nigdy tego rodzaju kompleksów. W wywiadzie udzielonym Stanisławowi Beresiowi powiedział, że nie konwencja gatunku decyduje o wartości literatury. Dopiero po wydaniu "Cesarza" zaczyna się międzynarodowa kariera Ryszarda Kapuścińskiego. Ta opowieść o mechanizmach władzy autorytarnej i właściwościach systemów totalitarnych osnuta na tle historii Hajlego Selasje, natychmiast
wizerunek świata. W "Cesarzu" także bowiem obserwujemy rozkład, zmierzch, upadek pewnej formy, uważanej przez wielu za trwałą i niewzruszoną. Jest to upadek zupełny i totalny, bo tylko takim upadkiem kończą się absolutne, autorytatywne rządy. Ale zanim dochodzi do upadku, te rządy istnieją, są popierane, w gazetach chwalone za mądre decyzje. Rządzą w ciszy i spokoju, bo zatrudniają całe ekipy pracujące po to, by było wokół nich cicho i spokojnie. Jeśli pod tym kątem popatrzymy na skorumpowany
zdobyła ogromną popularność. Odczytywano tę książkę różnie: jako paraboliczny portret Stalina, a nawet jako satyrę na ostatnie lata panowania Gierka. Był to rok 1978 i za dwa lata miał wybuchnąć strajk w Stoczni Gdańskiej, który stał się początkiem upadku radzieckiego systemu w Polsce. Mimo pozorów normalności, pojawiły się już pierwsze objawy niewydolności ekonomicznej ówczesnego systemu. Kartki na cukier - rzecz niebywała w Europie, a nawet w biedniejszych od Polski krajach